Widzenie natury – natura widzenia

 

 

Romantycy odkryli, że przyroda posiada duszę, innymi słowy – ukrytą naturę natury. Postrzegali rzeczywistość poprzez pryzmat własnych przeżyć – dostrzegli, iż poprzez stan natury mogą odzwierciedlić swoje własne przeżycia. Jednym słowem przyroda stała się dlań odbiciem lustrzanym burzliwej, nieprzeniknionej, wybujałej, samotnej i niezwykłej natury ludzkiej – pejzażem rozbudowanego, wewnętrznego świata człowieka. Idąc tropem romantyków przyroda, czy też natura ukazywana przez Krzysztofa Szlapę w jego nowym cyklu fotografii, tylko pozornie wyklucza istnienie człowieka. Autor jest wnikliwym obserwatorem natury, czuje z nią niemal sensualną oraz duchową więź, ona zaś odzwierciedla jego niepokoje lub spokój, nastrój dynamiczny lub statyczny, swoją wewnętrzną energię autor uwidocznia poprzez symboliczne obrazy natury. Zamaszysty ruch dłoni – widzialny dla nas dzięki ekspresyjnej formie rozsmarowania emulsji na papierze, jest niemal sygnaturą człowieczeństwa a zarazem indywidualnym podpisem twórcy na własnym dziele.

Jesteśmy również świadkami wybitnie osobistej kreacji świata – kreacji poprzez spojrzenie – widzenie – dostrzeganie niuansów będących wokół Nas i zarazem w Nas – czasami trzeba się zbliżyć by móc coś dostrzec, czasami trzeba sięgnąć wgłąb siebie poprzez przyglądanie się otoczeniu. Oko ludzkie rejestruje światło, w rezultacie tego na siatkówce powstaje obraz rzeczywisty, pomniejszony i odwrócony. Nasze oczy działają więc podobnie do Camera obscura – jesteśmy więc wszyscy fotografami, wspomnienia pewnych obrazów w naszej pamięci, to nic innego jak fotografie zatwierdzone w Nas – chwytamy rzeczywistość wykreowaną przez Nasz umysł.

Van Dyke jest XIX-wieczną techniką fotograficzną, w której światło słoneczne odgrywa kluczową rolę – dopiero odpowiednio naświetlona emulsja wyłania obraz – przemienia pustą kartę – tabula rasa, w zapis światła. Nieprzypadkowość tematu wyżej wymienionego cyklu prac Krzysztofa Szlapy jest o tyle błyskotliwa, że rośliny egzystują przecież dzięki światłu, nieustannie wytwarzając w procesie fotosyntezy chlorofil – barwnik energii życia. Światło jest odpowiedzią na to, jaka jest natura widzenia i czym jest widzenie natury, Krzysztof Szlapa jako uczeń Szkoły Widzenia oddaje jej hołd.

Nieprzypadkowy wydaje mi się również powrót autora do kwadratowego kadru, użytego wcześniej w cyklu „Widokówki z miasta we mnie”, wszak to kolejna część dawnych przemyśleń. Cykl fotografii, które dane jest nam oglądać, autor mógłby bowiem śmiało nazwać: „Natura we mnie” bądź: „Moja natura”, mianował je jednak: „Natura widzenia – widzenie natury”, wychodząc tym samym poza indywidualizm romantyczny i subiektywną optykę spojrzenia na rzecz uogólnienia istoty widzenia oraz obiektywizmu poznawczego – autor wręcz zachęca Nas do otwarcia oczu oraz do poszukiwań własnego jestestwa, stawia pytanie o Naszą naturę, która cierpliwie zapisuje w sobie codzienny rys światła.

Katarzyna Stolarska